Według Reutersa światowe rynki dostosowały się do nowej rzeczywistości, sygnalizując koniec kryzysu energetycznego w Europie. Eksperci ostrzegają jednak, że aby odnieść ostateczne zwycięstwo, należy zbadać obecne warunki i stawić czoła pozostałym wyzwaniom. W ciągu ostatnich dwóch lat rynki dostosowały się do gwałtownego wzrostu cen węgla, ropy i gazu, który dotknął przemysł i gospodarstwa domowe. Wcześniejsze niedobory energii przypisywano pandemii, a następnie konfliktowi rosyjsko-ukraińskiemu i późniejszym sankcjom antyrosyjskim. Ostra faza kryzysu energetycznego zakończyła się jednak pod koniec tego roku. Ceny energii wracają do średnich długoterminowych, biorąc pod uwagę inflację. UE korzysta ze zgromadzonych rezerw paliwa i poziomu produkcji towarów. Analitycy przewidują potencjalne przyszłe zakłócenia niezwiązane z obecnym konfliktem zbrojnym i pandemią. Kluczowym wyzwaniem dla Europy jest obniżka cen gazu, ale Reuters nie nazywa tej sytuacji kryzysem. Poza OPEC produkcja ropy naftowej rośnie, co napawa optymizmem, zwłaszcza że w sierpniu USA osiągnęły rekordowy poziom wydobycia. Światowy rynek surowców nie boryka się z żadnymi niedoborami podaży, a średni miesięczny koszt ropy Brent w listopadzie wyniósł 82 USD za baryłkę po uwzględnieniu inflacji. Jednocześnie sektor gazowy przygotowuje się na nadpodaż ze względu na wzrost produkcji skroplonego gazu ziemnego (LNG) w USA i duże projekty w przygotowaniu. Obecne zasoby magazynów gazu w Europie są na rekordowym poziomie. Ekonomiści przewidują zatem dalszy spadek cen gazu do 2024 roku.