Flagowa kryptowaluta zatrzymała się w miejscu, próbując ustabilizować się po ostatnim spadku, jednak jest za wcześnie, by mówić o trwałym powrocie do trendu wzrostowego. Obecnie BTC przyjmuje postawę wyczekującą, obserwując reakcję rynku po wejściu w życie nowych taryf handlowych zapowiedzianych przez prezydenta Donalda Trumpa.
Rynek kryptowalut wciąż próbuje się ustabilizować, ale nie przynosi to jednoznacznych rezultatów. W tej sytuacji bykom udało się, przynajmniej tymczasowo, uniknąć mocniejszej przeceny. Technicznie rzecz biorąc, obecne odbicie wpisuje się w ramy trendu spadkowego, ponieważ notowania pozostają poniżej 200-dniowej średniej kroczącej.
Według analityków Bitcoin radzi sobie lepiej niż altcoiny — jego dominacja rynkowa przekroczyła 61%, co stanowi najwyższy poziom od czterech lat. W ubiegłym tygodniu BTC próbował się skonsolidować, ale próba ta się nie powiodła. Po dłuższym okresie wahań w wąskim przedziale, wybicie z obecnego zakresu może okazać się impulsem do silniejszego ruchu.
Marzec Bitcoin zakończył spadkiem o 2%, osiągając poziom 82 500 USD i przerywając wcześniejszy trend wzrostowy. Kwiecień jednak statystycznie należy do jego najmocniejszych miesięcy. W ciągu ostatnich 14 lat Bitcoin kończył kwiecień na plusie aż dziewięciokrotnie, a spadki notował tylko pięć razy. Średni wzrost w tym okresie wynosił 21,6%, a przeciętny spadek — 8,8%.
Jeśli scenariusz sezonowy z poprzednich lat się powtórzy, kryptowaluta najprawdopodobniej będzie kontynuowała wzrost, zamykając się w kwietniu w pobliżu symbolicznego poziomu 100 000 USD. W przypadku spadkowego scenariusza możliwy jest natomiast powrót w okolice 75 200 USD.
Według analityków Bitcoin zakończył drugi z rzędu miesiąc na minusie, co sprawiło, że pierwszy kwartał 2025 roku okazał się najsłabszym dla tej kryptowaluty od siedmiu lat. Pomimo ustanowienia nowych rekordów cenowych w styczniu kwartał zamknął się spadkiem sięgającym niemal 12%. Zdaniem Michaëla van de Poppe, założyciela MN Trading, Bitcoin może ponownie przetestować poziom wsparcia w okolicach 76 600 USD, zanim wróci do wzrostu. Z kolei stratedzy walutowi Cointelegraph wskazują na formujący się klin spadkowy, który może sugerować spadek BTC nawet o 25%, do poziomu 62 000 USD.
Pojawiają się jednak opinie, które łagodzą pesymistyczne nastroje. Wielu ekspertów zwraca uwagę, że mimo korekty, perspektywa dalszych wzrostów wciąż pozostaje realna – potwierdzają to zarówno dane statystyczne, jak i analiza techniczna. Warto przypomnieć, że historycznie szczyty cykli Bitcoina przypadały na listopad i grudzień co cztery lata i obecny rok również wpisuje się w ten schemat. Co więcej, analitycy Cyclop przewidują możliwy rajd w kierunku imponujących 150 000 USD.
Na nastroje rynkowe negatywnie wpływa dodatkowo sytuacja geopolityczna – prezydent Donald Trump ogłosił wprowadzenie nowych, agresywnych taryf handlowych, co tylko pogłębia niepewność i osłabia zaufanie inwestorów. Nowe cła mają wejść w życie w środę, 2 kwietnia, a rynek z niepokojem czeka na ich szczegóły. Obawy o możliwe działania odwetowe ze strony partnerów handlowych USA wprowadzają rynki w tryb wyczekiwania. W takich warunkach presja na aktywa ryzykowne, w tym kryptowaluty, może się nasilić.
Z danych firmy analitycznej Glassnode wynika, że najwięksi posiadacze Bitcoina niechętnie pozbywają się swoich zasobów. Chodzi o tzw. długoterminowych hodlerów (LTH), czyli inwestorów, którzy kupili BTC ponad 155 dni temu. Według analityków to właśnie ta grupa, ze względu na długi horyzont inwestycyjny, stanowi stabilizującą siłę rynku i w dużym stopniu kształtuje dalszy kierunek notowań.
Obecnie Bitcoin utrzymuje się w pobliżu lokalnych minimów, ale liczba portfeli tzw. bitcoinowych wielorybów, czyli największych uczestników rynku, osiągnęła najwyższy poziom od czterech miesięcy. Dane pokazują, że mimo niedźwiedziego sentymentu, liczba wielorybów rośnie. W środę, 2 kwietnia, BTC kontynuował ruch boczny, oscylując wokół poziomu 84 288 USD, co oznacza spadek o 3% w ujęciu tygodniowym.
Zaufanie do Bitcoina wzmacnia również jego postrzeganie jako alternatywy dla dolara amerykańskiego, którego rola jako globalnej waluty rezerwowej jest coraz częściej podawana w wątpliwość. Na pozycję dolara negatywnie wpływają narastające problemy fiskalne w USA – w szczególności rosnący dług publiczny i deficyt budżetowy. W tej sytuacji inwestorzy coraz częściej sięgają po BTC jako zabezpieczenie. Jak zauważa Larry Fink, prezes BlackRock, ten trend może doprowadzić do "stopniowej utraty dominacji dolara na rzecz czołowych kryptowalut", a przede wszystkim Bitcoina.